Budowanie majątku często zaczyna się od jednego źródła dochodu. Dla przedsiębiorcy jest nim własna firma, dla pracownika wynagrodzenie, a dla inwestora początkowo może to być jeden rodzaj aktywów. Problem pojawia się wtedy, gdy wraz ze wzrostem majątku nie rośnie liczba niezależnych źródeł, z których ten majątek jest budowany.
Wysoki dochód nie oznacza jeszcze wysokiego bezpieczeństwa finansowego. Można zarabiać bardzo dobrze, a jednocześnie być wyjątkowo podatnym na jeden niekorzystny scenariusz. Utrata kluczowego klienta, problemy firmy, zmiana sytuacji na rynku pracy, spadek wartości nieruchomości czy długotrwała bessa mogą w krótkim czasie wpłynąć na dużą część majątku.
Dlatego dywersyfikacja nie powinna być rozumiana wyłącznie jako posiadanie kilku akcji zamiast jednej. To znacznie szersza koncepcja obejmująca źródła dochodu, klasy aktywów, waluty, branże, rynki oraz sposób, w jaki kapitał jest wykorzystywany.
Najważniejsze pytanie brzmi nie: ile posiadam aktywów?, lecz: od ilu niezależnych czynników zależy moja sytuacja finansowa?
Dywersyfikacja zaczyna się wcześniej, niż większość inwestorów sądzi
W klasycznym ujęciu dywersyfikacja kojarzy się z portfelem inwestycyjnym. Inwestor kupuje akcje różnych spółek, obligacje, fundusze czy nieruchomości i dzięki temu ogranicza ryzyko związane z pojedynczym aktywem.
To ważne, ale niepełne podejście.
Wyobraźmy sobie przedsiębiorcę, który posiada firmę wartą 3 mln zł, mieszkanie warte 700 tys. zł i 300 tys. zł w funduszach inwestycyjnych. Na papierze jego majątek jest podzielony na kilka aktywów.
Problem w tym, że 3 mln zł znajduje się w jednym przedsiębiorstwie, które działa w konkretnej branży i zależy od określonej grupy klientów. Jeżeli firma zacznie mieć problemy, zdecydowana większość majątku właściciela może zostać dotknięta jednocześnie.
To przykład pozornej dywersyfikacji.
Prawdziwa dywersyfikacja polega na tym, aby aktywa reagowały w różny sposób na określone zdarzenia gospodarcze.
Dochód i majątek to dwie różne rzeczy
Warto oddzielić od siebie źródła dochodu od źródeł majątku.
Przedsiębiorca może posiadać bardzo wartościową firmę, ale jego bieżące dochody mogą pochodzić niemal wyłącznie z jej działalności. W takim przypadku zarówno majątek, jak i dochód są silnie skoncentrowane.
Jeżeli przedsiębiorstwo zacznie tracić klientów, właściciel może jednocześnie odnotować spadek wartości firmy i własnych dochodów.
Podobna sytuacja może dotyczyć pracownika. Jeżeli jego wynagrodzenie pochodzi z jednej firmy, a większość oszczędności jest ulokowana w akcjach tego samego przedsiębiorstwa, jego sytuacja finansowa jest uzależniona od jednego podmiotu bardziej, niż może się wydawać.
Dlatego rozsądne zarządzanie majątkiem powinno obejmować dwa poziomy.
Pierwszy to dywersyfikacja dochodów.
Drugi to dywersyfikacja aktywów.
Nie muszą rozwijać się w identycznym tempie. Ważne jest jednak, aby wraz ze wzrostem majątku zmniejszać zależność od jednego źródła.
Największe ryzyko często znajduje się poza portfelem inwestycyjnym
Inwestor może poświęcać wiele godzin na analizowanie tego, czy w portfelu powinno znaleźć się 10 czy 15 spółek, a jednocześnie ignorować fakt, że zdecydowana większość jego dochodów pochodzi z jednej firmy.
To błąd wynikający z zawężonego spojrzenia na inwestowanie.
Jeżeli ktoś posiada dobrze zdywersyfikowany portfel akcji, ale jednocześnie prowadzi przedsiębiorstwo zależne od jednej branży, jego całkowita sytuacja majątkowa nadal może być bardzo skoncentrowana.
Przykładowo właściciel firmy budowlanej może posiadać akcje kilkudziesięciu przedsiębiorstw, ale większość jego majątku i dochodów nadal zależy od kondycji sektora budowlanego.
W takiej sytuacji kolejne inwestycje w spółki z tej samej branży niekoniecznie zwiększają bezpieczeństwo. Mogą wręcz wzmacniać istniejącą ekspozycję.
Nie chodzi o posiadanie wszystkiego
Jednym z nieporozumień związanych z dywersyfikacją jest przekonanie, że dobrze zbudowany majątek powinien obejmować jak najwięcej różnych aktywów.
Nie ma takiej potrzeby.
Posiadanie kilkudziesięciu przypadkowych inwestycji może utrudnić kontrolowanie portfela i sprawić, że inwestor przestanie rozumieć, gdzie właściwie znajduje się jego kapitał.
Dywersyfikacja ma sens wtedy, gdy ogranicza konkretne ryzyko.
Jeżeli inwestor posiada akcje przedsiębiorstw z różnych branż, aktywa o różnym profilu ryzyka oraz odpowiednią rezerwę płynności, może osiągnąć znaczną redukcję ryzyka bez konieczności kupowania wszystkiego, co jest dostępne na rynku.
Kluczowe jest więc nie zwiększanie liczby pozycji, ale zmniejszanie zależności od tych samych czynników.
Korelacja ma większe znaczenie niż liczba aktywów
Dwa różne aktywa niekoniecznie oznaczają dwa niezależne źródła ryzyka.
Załóżmy, że inwestor posiada akcje producenta samochodów, akcje firmy produkującej części samochodowe i akcje przedsiębiorstwa zajmującego się logistyką. Formalnie są to trzy różne spółki.
W praktyce wszystkie mogą być silnie uzależnione od kondycji gospodarki i wydatków konsumentów.
Jeżeli popyt na samochody gwałtownie spadnie, problemy mogą dotknąć całą grupę inwestycji.
Podobnie może być z nieruchomościami. Posiadanie mieszkania, lokalu użytkowego i udziału w funduszu nieruchomości nie oznacza pełnej dywersyfikacji, jeżeli wszystkie aktywa są zależne od tego samego rynku.
Dlatego przy budowaniu portfela warto zastanowić się, co spowoduje spadek wartości każdego z aktywów.
Jeżeli odpowiedź jest podobna w przypadku większości pozycji, portfel może być znacznie mniej zdywersyfikowany, niż wygląda na pierwszy rzut oka.
Dywersyfikacja ma również wymiar walutowy
Inwestorzy koncentrujący cały majątek w jednej walucie są narażeni na ryzyko związane ze zmianami jej wartości.
Dla osoby osiągającej dochody i posiadającej większość aktywów w złotych oznacza to silną zależność od sytuacji gospodarczej i monetarnej w Polsce.
Nie oznacza to, że każdy inwestor powinien automatycznie kupować aktywa denominowane w dolarach, euro czy innych walutach. Ekspozycja walutowa powinna wynikać z celu inwestycyjnego, horyzontu oraz charakteru pozostałej części majątku.
Warto jednak mieć świadomość, że waluta jest kolejnym czynnikiem ryzyka.
Jeżeli wszystkie dochody, oszczędności, nieruchomości i inwestycje są związane z jednym krajem, inwestor może być znacznie bardziej zależny od lokalnej sytuacji gospodarczej.
Przedsiębiorca ma szczególny problem z koncentracją
Dla właściciela firmy dywersyfikacja jest często trudniejsza niż dla osoby zatrudnionej na etacie.
Firma może stanowić jednocześnie:
- główne źródło dochodu,
- najważniejszy składnik majątku,
- miejsce pracy właściciela,
- źródło przyszłej emerytury,
- aktywo, które ma zostać kiedyś sprzedane.
W efekcie przedsiębiorca może przez wiele lat budować majątek, nie zauważając, że niemal cały jest związany z jednym biznesem.
Dopóki firma rośnie, nie musi to być problemem. Wręcz przeciwnie – koncentracja może przynosić bardzo dobre wyniki.
Ryzyko pojawia się wtedy, gdy przedsiębiorca nie ma planu ograniczania tej koncentracji wraz ze wzrostem wartości firmy.
Czy zawsze warto sprzedawać część udziałów w dobrze prosperującym biznesie?
Nie ma jednej odpowiedzi.
Jeżeli przedsiębiorca posiada firmę, która dynamicznie rośnie i ma wysoką rentowność, wycofywanie kapitału tylko po to, aby osiągnąć formalną dywersyfikację, może być nieoptymalne.
Inwestycja w dobrze znany biznes może generować znacznie wyższy zwrot niż inne dostępne możliwości.
Jednocześnie właściciel powinien znać cenę tego ryzyka.
Można to porównać do zarządzania portfelem. Jeżeli jedna inwestycja stanowi 90 proc. aktywów i generuje bardzo dobry wynik, nie oznacza to automatycznie, że należy ją sprzedać. Oznacza jednak, że jej wpływ na całą sytuację finansową jest ogromny.
Decyzja powinna uwzględniać wiek inwestora, jego potrzeby kapitałowe, stabilność dochodów, sytuację rodzinną, płynność oraz prawdopodobieństwo wystąpienia niekorzystnego scenariusza.
Dywersyfikacja nie powinna niszczyć potencjału wzrostu
Istnieje również druga skrajność.
Inwestor może tak bardzo koncentrować się na ograniczaniu ryzyka, że zacznie unikać aktywów mogących generować atrakcyjny zwrot.
Jeżeli cały kapitał zostanie podzielony na bardzo wiele bezpiecznych, nisko oprocentowanych instrumentów, ryzyko może być niewielkie, ale równie niewielki może być potencjał wzrostu majątku.
Dlatego celem dywersyfikacji nie jest wyeliminowanie każdego ryzyka.
To niemożliwe.
Celem jest ograniczenie takiego ryzyka, którego wystąpienie mogłoby trwale zmienić sytuację finansową inwestora.
To bardzo ważne rozróżnienie. Inwestor powinien być gotowy zaakceptować przejściowe wahania wartości aktywów, jeżeli w zamian otrzymuje atrakcyjny potencjał długoterminowego wzrostu. Powinien natomiast szczególnie uważać na ryzyka, które mogą doprowadzić do trwałej utraty dużej części kapitału.
Płynność jest częścią dywersyfikacji
Majątek można posiadać w wielu aktywach, ale nadal mieć problem z dostępem do gotówki.
Nieruchomość może być wartościowa, ale jej sprzedaż zajmuje czas. Udziały w prywatnej firmie mogą mieć wysoką wartość księgową, ale znalezienie kupca może być trudne. Niektóre inwestycje alternatywne mogą wymagać długiego okresu utrzymywania kapitału.
Dlatego część majątku powinna pełnić funkcję płynnościową.
Nie chodzi o to, aby trzymać ogromne kwoty bezczynnie. Rezerwa gotówkowa ma jednak strategiczną wartość, ponieważ pozwala uniknąć sprzedaży inwestycji w niekorzystnym momencie.
Daje także możliwość wykorzystania okazji.
Inwestor, który posiada dostępny kapitał w czasie dużych spadków na rynku, znajduje się w zupełnie innej sytuacji niż osoba zmuszona do sprzedaży aktywów, aby pokryć bieżące wydatki.
Dywersyfikacja zmienia się wraz z wiekiem i sytuacją finansową
Nie istnieje jeden idealny portfel odpowiedni dla każdego człowieka.
Osoba rozpoczynająca karierę zawodową może pozwolić sobie na większą ekspozycję na aktywa o wyższym ryzyku. Ma przed sobą wiele lat pracy i możliwość odbudowania kapitału.
Inaczej wygląda sytuacja osoby, która planuje w najbliższych latach korzystać z oszczędności.
Im krótszy horyzont inwestycyjny, tym większe znaczenie ma ochrona kapitału i płynność.
Podobnie zmienia się sytuacja przedsiębiorcy. Właściciel rozwijającej się firmy może akceptować dużą koncentrację, ponieważ najważniejszym celem jest wzrost przedsiębiorstwa. Po sprzedaży firmy lub osiągnięciu określonego poziomu majątku priorytet może zmienić się z maksymalizacji wzrostu na ochronę zgromadzonego kapitału.
Dywersyfikacja powinna więc ewoluować razem z inwestorem.
Najczęstsze błędy w dywersyfikacji
Pierwszym błędem jest mylenie liczby aktywów z rzeczywistym ograniczeniem ryzyka. Dziesięć inwestycji może być bardziej ryzykowne niż pięć, jeśli wszystkie reagują podobnie na sytuację gospodarczą.
Drugim błędem jest koncentracja geograficzna. Inwestor może posiadać wiele aktywów, ale większość z nich może być związana z jednym krajem.
Trzecim jest koncentracja branżowa. Szczególnie łatwo o nią przedsiębiorcom, którzy inwestują głównie w sektory, które dobrze znają.
Czwartym błędem jest brak rezerwy płynnościowej. Inwestor posiada aktywa, ale nie ma środków pozwalających spokojnie przetrwać nieprzewidziane wydatki.
Piątym jest nadmierna dywersyfikacja. Zbyt wiele inwestycji może utrudniać analizę i powodować, że inwestor zaczyna kupować aktywa bez zrozumienia ich charakterystyki.
Jak sprawdzić, czy majątek jest rzeczywiście zdywersyfikowany?
Warto wykonać prosty eksperyment.
Najpierw należy wypisać wszystkie istotne źródła dochodu i składniki majątku.
Następnie przy każdym z nich warto odpowiedzieć na pytanie:
Od czego zależy jego wartość lub wysokość dochodu?
Przy wynagrodzeniu może to być kondycja konkretnego pracodawcy. Przy firmie – sytuacja branży i klientów. Przy nieruchomości – lokalny rynek oraz koszt finansowania. Przy akcjach – wyniki spółek i sytuacja gospodarcza.
Kolejny krok to znalezienie wspólnych czynników.
Jeżeli większość majątku reaguje negatywnie na wzrost stóp procentowych, spadek popytu konsumenckiego albo problemy określonej branży, oznacza to koncentrację ryzyka.
Dopiero wtedy można zdecydować, czy potrzebna jest większa dywersyfikacja.
Portfel powinien być projektowany od strony ryzyka
Klasyczne podejście do inwestowania często zaczyna się od pytania: „co kupić?”.
W przypadku dywersyfikacji lepiej zacząć od pytania: „czego nie mogę sobie pozwolić stracić?”.
Jeżeli inwestor posiada przedsiębiorstwo odpowiadające za większość jego majątku, powinien szczególnie uważać na kolejne inwestycje związane z tą samą branżą.
Jeżeli większość aktywów znajduje się w nieruchomościach, zakup kolejnych nieruchomości niekoniecznie poprawi bezpieczeństwo całego majątku.
Jeżeli dochody są silnie związane z jednym krajem, część inwestycji może pełnić funkcję geograficznego uzupełnienia.
Takie podejście pozwala budować portfel od strony potencjalnych scenariuszy kryzysowych, a nie tylko oczekiwanych zysków.
Dywersyfikacja a przedsiębiorczość
Właściciel firmy powinien traktować dywersyfikację również jako element zarządzania przedsiębiorstwem.
Firma może dywersyfikować klientów, dostawców, kanały sprzedaży i źródła finansowania.
Nie zawsze warto jednak dywersyfikować wszystko.
Przedsiębiorstwo, które próbuje jednocześnie działać w dziesięciu różnych branżach, może stracić swoją specjalizację. Podobnie inwestor, który chce posiadać każdy możliwy rodzaj aktywów, może stracić kontrolę nad portfelem.
Dobra dywersyfikacja polega na zachowaniu równowagi pomiędzy specjalizacją a odpornością.
Firma powinna być wystarczająco skoncentrowana, aby posiadać przewagę konkurencyjną, ale jednocześnie na tyle elastyczna, aby utrata jednego klienta lub kanału sprzedaży nie zagroziła jej istnieniu.
Warto patrzeć na cały bilans majątku
Jedną z najważniejszych zmian w myśleniu inwestora jest odejście od analizowania każdej inwestycji osobno.
Nie ma znaczenia, czy pojedyncza inwestycja jest bezpieczna, jeżeli w połączeniu z pozostałym majątkiem zwiększa koncentrację ryzyka.
Przykładowo zakup akcji spółki technologicznej może być rozsądną decyzją. Jeżeli jednak inwestor pracuje w tej samej branży, posiada mieszkanie finansowane kredytem, którego rata zależy od warunków rynkowych, i większość oszczędności ma w aktywach powiązanych z technologią, dodatkowa inwestycja zwiększa istniejącą koncentrację.
Ocena powinna więc dotyczyć całego bilansu.
Dopiero wtedy widać, które ryzyka są już odpowiednio pokryte, a które występują w kilku miejscach jednocześnie.
Czy dywersyfikacja może zmniejszyć zysk?
Tak.
Jeżeli inwestor posiada jeden bardzo dobrze prosperujący biznes, a następnie przenosi część kapitału do mniej rentownych aktywów, średni oczekiwany zwrot może się obniżyć.
To jednak nie musi oznaczać, że decyzja była błędna.
Za dywersyfikację płaci się pewną cenę – potencjalnie niższym maksymalnym wynikiem w zamian za mniejsze ryzyko katastrofalnego scenariusza.
Właśnie dlatego decyzja o dywersyfikacji powinna zależeć od tego, jaką stratę inwestor jest w stanie zaakceptować.
Dla osoby posiadającej niewielki majątek i stabilny dochód koncentracja może być racjonalna. Dla kogoś, kto zgromadził majątek wystarczający do zabezpieczenia całej przyszłości, ochrona kapitału może mieć znacznie większe znaczenie.
Dywersyfikacja nie jest jednorazową decyzją
Nawet dobrze zbudowany portfel może z czasem przestać być odpowiednio zdywersyfikowany.
Jeżeli jedna inwestycja rośnie znacznie szybciej niż pozostałe, jej udział w całym majątku automatycznie się zwiększa.
Przykładowo aktywo stanowiące początkowo 10 proc. portfela może po kilku latach odpowiadać za 30 proc. jego wartości. Inwestor nie musiał dokupować tej pozycji. Koncentracja powstała sama w wyniku wzrostu jej wartości.
Dlatego portfel powinien być okresowo analizowany.
Nie oznacza to konieczności ciągłego kupowania i sprzedawania aktywów. Chodzi raczej o sprawdzanie, czy struktura majątku nadal odpowiada celom inwestora i jego zdolności do ponoszenia ryzyka.
Co warto zapamiętać?
Dywersyfikacja nie polega na tym, aby posiadać jak najwięcej różnych inwestycji. Jej celem jest ograniczenie zależności majątku od jednego aktywa, jednej firmy, jednej branży, jednego kraju czy jednego źródła dochodu.
Szczególne znaczenie ma to dla przedsiębiorców. Własna firma może być najlepszym aktywem, jakie posiada właściciel, ale jednocześnie może odpowiadać za zdecydowaną większość jego majątku i dochodów.
W takiej sytuacji kolejne etapy budowania majątku mogą polegać nie tylko na dalszym rozwijaniu przedsiębiorstwa, lecz również na tworzeniu kapitału niezależnego od jego wyników.
Nie chodzi o to, aby rezygnować z najbardziej dochodowych aktywów. Chodzi o to, aby sukces jednego przedsięwzięcia nie był jednocześnie jedynym warunkiem finansowego bezpieczeństwa.
Zdywersyfikowany majątek daje coś więcej niż ochronę przed stratą
Największą korzyścią z dywersyfikacji nie jest możliwość uniknięcia każdej straty. Tego nie da się osiągnąć.
Jej prawdziwa wartość polega na zwiększeniu swobody działania.
Inwestor posiadający kilka niezależnych źródeł dochodu może spokojniej reagować na problemy w jednym z nich. Przedsiębiorca mający kapitał poza firmą nie musi podejmować pochopnych decyzji w sytuacji przejściowego kryzysu. Osoba posiadająca odpowiednią płynność nie jest zmuszona do sprzedaży aktywów w najgorszym możliwym momencie.
To właśnie ta swoboda może być najważniejszym efektem rozsądnej dywersyfikacji.
Budowanie majątku nie powinno więc polegać wyłącznie na poszukiwaniu inwestycji o najwyższym potencjalnym zwrocie. Równie istotne jest tworzenie takiej struktury aktywów i dochodów, która pozwala przetrwać nieprzewidziane wydarzenia bez konieczności niszczenia tego, co zostało zbudowane wcześniej.
W długim terminie inwestor nie wygrywa wyłącznie dzięki temu, że trafnie przewiduje wzrosty. Wygrywa również wtedy, gdy potrafi ograniczyć skutki błędnych prognoz i zachować kapitał potrzebny do wykorzystania kolejnych okazji.